Tomek Żółtko

poeta • muzyk • publicysta

Kraków 12.10.2010


„A jednak piszę wam o nowym przykazaniu, które jest prawdziwe w Nim [Jezusie] i w was, ponieważ ciemność przemija, a światłość prawdziwa świeci. Kto mówi, ze trwa w światłości, a nienawidzi swego brata, wciąż jest w ciemności. Kto kocha swego brata, trwa w światłości i nie staje się dla nikogo przyczyną upadku.”

1 List Jana 2:8-10

Wysłuchałem wczoraj (tj.11-ego października) wywiadów z trzema osobami, które straciły najbliższych w katastrofie prezydenckiego TU-154 pod Smoleńskiem. Wróciły właśnie z pielgrzymki do miejsca wypadku. Razem z nimi wybrało się tam większość tzw. „rodzin smoleńskich”, chcąc w ten sposób wspólnie uczcić „półrocznicę” tej trudno wyobrażalnej tragedii… Część rodzin pozostała w Polsce, ponieważ nie była jeszcze gotowa na spotkanie z miejscem zderzenia samolotu z ziemią… Część została, ponieważ miała inny pomysł na ów szczególny dzień… Byłem autentycznie poruszony, słuchając zwierzeń dwóch kobiet i mężczyzny, mówiących o swoim bólu, o doskwierającej straszliwie samotności, o pustce, jaką pozostawili po sobie ci, których tak bardzo kochali. Opowiadali o tym jak sobie radzą po tej stracie, jak wielkim wyzwaniem jest dla nich każdy kolejny dzień. Ale mówili także, jak bardzo zbliżyli się do siebie podczas wspólnego wyjazdu do Smoleńska, jak bardzo wspólne cierpienie pomaga im być nawzajem dla siebie wsparciem i pociechą… Doprawdy – ich słowa i postawa stały się czymś ważnym dla mnie! Czymś godnym najwyższego podziwu i szacunku.

Niestety obejrzałem jednocześnie kilka migawek (w różnych telewizjach) z poprowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego, pod Pałac Prezydencki, manifestacji mającej także uczcić pamięć ofiar katastrofy. Jakże ludzie biorący w niej udział byli inni od tych, którzy wybrali się na pielgrzymkę do Smoleńska. Ci drudzy płakali i tulili siebie nawzajem w solidarnej bezradności, zrozumiałej tylko dla tych, którzy sami przeszli przez tak koszmarne cierpienie. Pierwsi wznosili obraźliwe okrzyki i transparenty adresowane do aktualnie rządzących (Jarosław Kaczyński, w przemówieniu nazwał prezydenta i premiera „złymi ludźmi”) a gdy dowiedzieli się, że Pani Prezydentowa, z częścią rodzin, z powodu awarii, nie może wystartować w lot powrotny – zaczęli skandować: „Może spadnie!” oraz: „Niech nie wraca!” Całość zakończono stwierdzeniem, że: „Tu jest Polska”.

Znam sporą grupę chrześcijan (różnych wyznań), bardzo mocno identyfikujących się z postawami ludzi spod Pałacu Prezydenckiego i upatrujących w tej grupie społecznej (oraz jej liderze), zaczynu odnowy moralnej dla całego narodu. Muszę przyznać, że zadziwia mnie jak można pogodzić naśladowanie Mesjasza np. z życzeniem śmierci Pani Prezydentowej… Jak można różnicować swoich rodaków na prawdziwych i fałszywych Polaków zginając jednocześnie kolana przed krzyżem… Jak można…???
No, ale widać można! Nawet w tym samym czasie, gdy bliscy ofiar tego samego wypadku wypłakiwali z siebie żal i ból…

Stanisław Lem stwierdził kiedyś, że nie zdawał sobie sprawy z tego jak wielu na świecie jest głupców, dopóki nie zaczął korzystać z Internetu. Mocne słowa! Chyba – z całym szacunkiem dla Lema – zbyt mocne.
Jednak…
Gdy kiedyś tam uaktywniłem się na Facebooku, myślałem (jakże naiwnie), że stanowi on doskonałą płaszczyznę wymiany myśli. Dziś widzę, że bardzo się myliłem. W dużym stopniu bowiem stał się on swoistą trybuną dla ludzi małych i sfrustrowanych, dla ludzi, których w „realu” nikt za bardzo nie chce słuchać. Przenieśli więc swoją działalność misyjną właśnie na ten społecznościowy portal i na nim realizują się ogłaszając wszem i wobec własne, jedynie słuszne poglądy. W swoim prostactwie, próbowałem początkowo dyskutować, ale zawsze kończyło się to katastrofą zbyt wysokich ( także moich niestety) emocji oraz napisaniem zdań i słów, których się teraz wstydzę. Zauważyłem jednak przy okazji, pewną cechę wspólną tych osób. Mianowicie – ONI WIEDZĄ!!! Wszyscy inni błądzą – oni wiedzą! Ten fakt uprawnia ich do tego, żeby inaczej myślących albo to wysyłać do piekła, albo odmawiać im prawa do bycia Polakiem i patriotą albo dyskredytować kościół, do którego należą itd. itd. Rzecz ciekawa, na pytania typu: Kto im dał prawo do potępiania drugiego człowieka? – zwykli odpowiadać albo, że to „nie oni potępiają ale słowo boże”, albo że oni nie potępiają ludzi lecz potępiają „układ”, „system” bądź „instytucję”…

Serce człowieka jest przewrotne! Można samego siebie okłamywać i szukać np. własnej wartości w niszczeniu innych. Oczywiście nikt tego tak wprost nigdy nie nazwie. Wszak walczymy o „wartości”, o „prawdziwy patriotyzm”, „prawdziwy kościół”, „czystość nauki”, o „ojczyznę”…
I rzecz jasna mamy do tego prawo, ponieważ Duch Święty NAS prowadzi! Wcześniej prowadził tak dosyć kulawo, no ale odkąd MY pojawiliśmy się na tym padole – zaczął prowadzić jak nigdy dotąd…

Serce człowieka jest przewrotne! Można samego siebie okłamywać, twierdząc, że potępiamy „instytucję” i „system”. I można w to gorąco, wierzyć nie dostrzegając absurdu powoływania do życia samoistnych bytów, takich jak osławiony już „układ”…

Ciekawe w co wierzą zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, głośno życząc śmierci Pani Prezydentowej Komorowskiej?

Na szczęście są jeszcze tacy, którzy potrafią płakać!
Na szczęście są jeszcze tacy, którzy nie wszystko wiedzą…
Na szczęście…

Tak bardzo cieszę się, dwie wdowy i wdowiec znaleźli w sobie ten niezwykły hart ducha i wystąpili wczoraj przed kamerami. Podziwiam!